Zbiór praktycznych porad z branży samochodowej:

I. W czasie mrozów szczególnie zadbaj o akumulator!

Dotyczy to szczególnie starszych akumulatorów.
Po czteroletniej eksploatacji są słabsze i przez to narażone na szybsze rozładowanie. W takich przypadkach bardzo silny mróz (poniżej 20 stopni Celsjusza) i pozostawienie samochodu na zewnątrz, może spowodować rozładowanie akumulatora. Z reguły akumulatory powinno się wymieniać na nowe po pięcioletnim okresie eksploatacji.
Żeby akumulator służył jak najdłużej, powinniśmy o niego dbać –  szczególnie przy niskich temperaturach, kiedy jego wydajność spada. Przede wszystkim powinniśmy sprawdzić, jaka jest gęstość i poziom elektrolitu w naszym akumulatorze.
W akumulatorach obsługowych możemy zrobić to samodzielnie. W bezobsługowych sprawdzenie możliwe jest tylko przy użyciu specjalnego testera, czyli konieczna jest wizyta w serwisie.
W przypadku, gdy poruszamy się wyłącznie na krótkich trasach (na przykład jeżdżąc po mieście) akumulator jest zazwyczaj niedoładowany. Dlatego planując dłuższą podróż powinniśmy doładować go, za pomocą prostownika, w garażu lub warsztacie.
Powinniśmy również pamiętać o tym, aby nie zostawiać w samochodzie włączonych odbiorników prądu: światła, radia, oświetlenia kabiny, podświetlenia bagażnika, czy np. niedomkniętych drzwi, kiedy zostawiamy auto w garażu.
Przyczyną problemów z uruchomieniem silnika może być także zanieczyszczenie zacisków (klem). Często zabrudzenie, które przy wyższych temperaturach powietrza nie przeszkadza, w czasie silnego mrozu może unieruchomić nasze auto. Jeśli zatem widzimy, że klemy są zanieczyszczone, należy je oczyścić i natłuścić ich górną powierzchnię za pomocą wazeliny technicznej.
Skuteczność ładowania alternatora możemy zmierzyć przy użyciu woltomierza i amperomierza – najlepiej w serwisie.
Niskie temperatury wpływają nie tylko na akumulator. Wraz z nasileniem mrozów do serwisów przyjeżdża coraz więcej właścicieli aut, w których zamarzł płyn w chłodnicy. Kierowcy zapominają o wymianie tego płynu na zimowy. Jeśli nie jesteśmy pewni, czy wymienialiśmy płyn chłodniczy, możemy sprawdzić jaką ma temperaturę zamarzania. Większych problemów mogą spodziewać się właściciele samochodów z silnikiem diesla. Tu może się zdarzyć, że zamarznie paliwo w układzie. Żeby tego uniknąć powinniśmy sprawdzić, czy wszystkie świece żarowe działają prawidłowo. Odpowiadają one za podgrzewanie komory spalania w początkowej fazie pracy silnika. Nie zaszkodzi też profilaktyczne dodanie do paliwa preparatu zapobiegającego zamarzaniu. Preparaty takie są dostępne w sklepach motoryzacyjnych ProfiAuto.

II. Czy warto stosować olej o niższej lepkości na zimę?

Według ekspertów koncernu Total, wymiana oleju przed zimą na taki o niższej lepkości, jest całkowicie uzasadniona. Olej pod wpływem niskich temperatur „gęstnieje”, przez co obniża się jego płynność, wzrasta opór wewnętrzny oraz spada pompowalność.
Stowarzyszenie Inżynierów Samochodowych (SAE) określiło normy lepkości oleju, widoczne na każdym opakowaniu oleju silnikowego. Norma SAE składa się z dwóch członów xxW-YY.
YY – oznacza lepkości „letnie” mierzone w 100°C. Cyfra xx definiuje lepkości zimowe, czyli właściwości niskotemperaturowe oleju. Są to oznaczenia 0W, 5W, 10W, 15W, 20W, 25W. Wielkość ta opisuje opór w oleju w niskich temperaturach – im mniejsza cyfra, tym mniejszy opór.
Mniejszy opór oznacza, że łatwiej „zakręcić” silnikiem. Wpływa na lepszą pompowalność, która wiąże się z szybszym osiągnięciem optymalnego ciśnienia oleju podczas uruchamiania silnika w niskich temperaturach, dzięki czemu szybciej zostaną przesmarowane wszystkie elementy silnika i będzie on krócej pracował „na sucho”
Według API (Amerykańskiego Instytutu Naftowego) 75% zużycia elementów silnika następuje właśnie podczas rozruchu oraz w chwilach zanim silnik osiągnie optymalną temperaturę pracy.
Lepsza płynność w niskich temperaturach to również duża oszczędność paliwa, ponieważ olej ma mniejsze opory ruchu. Dodatkowo, mniejsza lepkość wiąże się z lepszym przewodnictwem cieplnym oleju, czyli olej nagrzewa się szybciej, przez co silnik rozgrzewa się bardziej równomiernie.
Badania potwierdziły, że uruchomienie silnika w -20°C na oleju 15W-YY, to dwukrotnie dłuższy czas potrzebny na dotarcie oleju do wszystkich jego elementów – w porównaniu do oleju 5W-YY. W ciągu tych kilku dodatkowych sekund silnik pracuje „na sucho”. Jego zużycie podczas uruchomienia w -20°C na oleju 15W-YY jest tak szkodliwe dla silnika, jak 300 uruchomień w temperaturze +20°C. Konstruktorzy pojazdów, wiedząc o tym, zabraniają stosowania oleju 15W-YY w temperaturach poniżej -15°C.
Podsumowując: Olej 10W-YY nie powinien być stosowany w temperaturze poniżej -20°C, a olej 5W-YY poniżej -25°C.
Jeżeli stosujemy w silniku olej mineralny o lepkości 15W40, to w warunkach zimowych, podczas uruchamiania silnika, narażamy go na podwyższone zużycie, większe obciążenie akumulatora i rozrusznika oraz większe zużycie paliwa do momentu osiągnięcia optymalnej temperatury silnika. Dlatego uzasadnioną koniecznością jest stosowanie w zimie olejów o niższych lepkościach zimowych, czyli 5W40, 5W30, 0W30 czy 0W40.
Liczba odnosząca się do klasy „letniej” YY w oznaczeniu lepkości xxW-YY, powinna być dostosowana do wymagań silnika i temperatury otoczenia.
Obecnie większość konstruktorów zaleca stosowanie olejów xxW-30, czy nawet xxW-20. Im nowszy silnik, tym bardziej dostosowany jest do niższych lepkości, a one przynoszą wymierne korzyści w postaci mniejszych oporów wewnętrznych. Owocuje to mniejszym zużyciem paliwa i większą sprawnością.
Istnieją wyjątki i niektóre silniki wymagają lepkości znacznie wyższych. Dlatego należy zawsze stosować się do zaleceń z instrukcji obsługi pojazdu. Jeżeli konstruktor wpisał, że w temperaturach otoczenia od -30°C do +40°C zaleca lepkość 5W30, to stosowanie oleju 5W40 czy 5W50 nie przyniesie żadnych korzyści, a jedynie zwiększy opory, zużycie paliwa oraz przyczyni się do spadku mocy. Z kolei stosowanie oleju 5W20 czy 0W20 może sprawić, że w rozgrzanym silniku będzie on miał za niską lepkość i film olejowy nie będzie wystarczająco wytrzymały oraz chwilowo wzrośnie zużycie silnika.
Oprócz doboru oleju według wskazanych przez konstruktora pojazdu lepkości, należy zwrócić uwagę, jaką jego minimalną jakość podaje konstruktor w instrukcji. Lepkość oleju nie określa, czy olej ma odpowiednią jakość dla danego silnika, czy dostosowany jest do systemów oczyszczania spalin (np. filtra cząstek stałych DPF) i jakie przebiegi pomiędzy wymianami możemy osiągnąć. Służą do tego specyfikacje międzynarodowe jak API, ACEA, ILSAC oraz homologacje konstruktorów VW, Mercedes, BMW, FORD, itd.  Olej należy dobierać według tych wytycznych, szukając odpowiednich zapisów na opakowaniach produktu. Najlepiej stosować olej z wymaganą homologacją konstruktora przez całe życie silnika. W przypadku braku instrukcji obsługi, dobrze jest posłużyć się odpowiednimi programami ze stron www producentów olejów.

III. Bezpieczne w samochodzie – kobiety za kierownicą

Wiele z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, jak istotny wpływ na bezpieczeństwo jazdy może mieć to, w co się ubieramy.
„Choć przepisy nie regulują tego w jakich butach powinniśmy prowadzić samochód, to buty na obcasach i koturnach (a latem również klapki i japonki) mogą wpłynąć na bezpieczeństwo prowadzenia samochodu” – mówi Dorota Paluch, ekspert ProfiAuto.
Poniżej kilka praktycznych rad naszego eksperta na temat tego, jak w aucie wyglądać pięknie, a jednocześnie prowadzić je bezpiecznie.

BUTY: Szpilki w schowku suche – kierowca bezpieczny

„My, kobiety zawsze chcemy wyglądać pięknie, nawet stojąc w 5 km korku na autostradzie. Ale już ciągłe wciskanie sprzęgła i hamulca, a za chwilę gazu, daje się we znaki naszej odrętwiałej lewej nodze, obutej w śliczne kozaczki na obcasach. No chyba, że mamy samochód z automatyczną skrzynią biegów” – mówi Dorota Paluch. „Nie wspomnę już o tym, co może się zdarzyć, kiedy obcas zablokuje się nam w rowku gumowego dywanika uniemożliwiając swobodne użycie pedału gazu, sprzęgła, czy hamulca” – dodaje.
Dlatego radzi, by do samochodu wybierać buty, które są przede wszystkim wygodne. Obuwie na wysokim obcasie często jest zbyt sztywne.
„Jeśli nie możemy zrezygnować z ukochanych, najmodniejszych w tym sezonie szpilek, czy np. jedziemy w nich właśnie na ważne spotkanie, na którym chcemy wyglądać elegancko, musimy znaleźć pośrednie rozwiązanie. A jest nim wożenie butów na zmianę” – mówi ekspert ProfiAuto. „Wygodne buty na elastycznej podeszwie przydadzą się nie tylko w prowadzeniu, ale też przy odśnieżaniu samochodu. Dodatkowo, dzięki temu nasze ulubione zamszowe kozaczki na szpilkach nie zamokną w zaspach śniegu, kiedy będziemy „biegać” wokół samochodu ze szczotką i skrobaczką. Zadbajmy o nie, chowając na czas podróży do schowka.”
„Buty na obcasach niszczą się dwa razy szybciej kiedy prowadzimy w nich samochód, niż kiedy w nich chodzimy. Każda kobieta, która kocha swoje buty, cierpi z powodu obdartych w aucie obcasów i „pięt” butów” – mówi Dorota Paluch.

RĘKAWICZKI: Moher za śliski dla kierownicy

Kolejnym przykładem niewłaściwie dobranych elementów garderoby są rękawiczki. Najczęściej nosimy wełniane, moherowe, kolorowe – czyli takie, które… ślizgają się po kierownicy.
„Dlatego najlepsze do jazdy samochodem są rękawiczki skórzane, w których zdecydowanie pewniej trzymamy kierownicę. Kiedy odśnieżamy samochód w rękawiczkach, jest pewne, że będziemy mieć je za chwilę mokre, a prowadzenie samochodu w mokrych rękawiczkach również nie należy do przyjemności. W schowku miejmy więc przygotowaną druga parę rękawiczek, które posłużą do prowadzenia samochodu” – doradza ekspert ProfiAuto.

PŁASZCZ i FUTRO: Ogrzej wnętrze auta i podróżuj bez nich

Po odśnieżeniu i ogrzaniu wnętrza samochodu pamiętajmy również o tym, by zdjąć i położyć na tylne siedzenie odzież wierzchnią (kaszmirowy płaszcz czy najmodniejsze w sezonie futro). Grube i długie ubrania mogą krępować ruchy podczas kierowania pojazdem, a to utrudnia reakcje w nagłych trudnych sytuacjach drogowych.

KAPELUSZ: Nie ograniczaj sobie widoczności

Kobiety lubią również oryginalne nakrycia głowy, takie jak kapelusze z dużym rondem, futrzane czapki „uszatki” czy ciepłe berety. Również tutaj należy być ostrożnym z doborem tej części garderoby. Kapelusz czy ciepła czapa okalająca twarz może ograniczać widoczność.
Najlepiej, kiedy w ciepłym już samochodzie, zdejmiemy nakrycie głowy.

Ciekawostka! Co prawda w Polsce nie otrzymamy mandatu za prowadzenie pojazdu w nakryciu głowy, ale we Francji, kobieta która prowadziła samochód w chuście zakrywającej całą twarz (z wyjątkiem oczu) została ukarana mandatem.

OKULARY: Przeciwsłoneczne zimą, z blue blockerem na noc

Nie tylko włoszki kochają okulary słoneczne. Sięgają po nie coraz częściej także polki.
O okularach przeciwsłonecznych powinniśmy pamiętać zarówno w lecie, jak i w zimie. Dlaczego? Bo śnieg działa jak rozdrobnione lustro – światło, które pada na płatki śniegu ulega wielokrotnemu odbiciu powodując, że większa jego część wraca do naszego oka. Słońce może być więc w zimie często bardziej męczące dla oczu niż latem, dlatego w samochodzie każdej kobiety powinny znaleźć się okulary przeciwsłoneczne.
„Niektóre z „babskich” samochodów np. Volkswagen New Beetle, posiadają na wyposażeniu specjalny schowek na okulary. Wybierajmy okulary ze specjalną powłoką polaryzacyjną, która zapobiega oślepianiu przez słońce odbijające się w szybie czy lusterku. Natomiast w nocy, aby nie oślepiały nas światła nadjeżdżających samochodów, możemy używać okularów z tzw. blue blockerem, czyli specjalnym filtrem, który tłumi niebieskie światło” – radzi Dorota Paluch.

DODATKI: W aucie, jak w damskiej torebce: od szminki po gaśnicę

Niezależnie od tego, jak ubrane prowadzimy samochód, ważne jest również to, co w nim wozimy. W samochodzie – tak jak w porządnej damskiej torebce – powinny się znaleźć zarówno te ważne, jak i te mniej potrzebne „drobiazgi”. Do ważnych możemy zaliczyć: apteczkę, gaśnicę, kamizelkę odblaskową, zimowy płyn do spryskiwaczy, zmiotkę i skrobaczkę do odśnieżania, samochodową ładowarkę do telefonu (byśmy zawsze mogły zadzwonić po ewentualną pomoc), pełny bak paliwa i słodkie co nieco (w razie ugrzęźnięcia w zimowym korku na autostradzie).
„Do tych mniej ważnych, ale zawsze jednak kobiecie potrzebnych drobiazgów, zaliczymy: chusteczki „mokre”, ręczniki papierowe, pomadka nawilżająca (powietrze w samochodzie jest bardzo suche), parasolka i oczywiście piękny uśmiech, gdy konieczne będzie poproszenie o pomoc mężczyzny, kiedy nie będziemy mogły wyjechać samochodem z zaśnieżonego parkingu” – mówi Dorota Paluch.